Apel Friedmana

Apel Friedmana

Nie od dziś wiadomo, że polscy rządzący nie lubią słuchać rad dobrych ekonomistów. Przekonał się o tym sam Milton Friedman, gdy wraz z Ronaldem Reaganem odwiedził Polskę na początku lat dziewięćdziesiątych. Friedman nie ukrywał swojego rozczarowania tym, w jaki sposób wprowadzano w życie założenia gospodarki wolnorynkowej. Główne założenie szkoły chicagowskiej zakładało całkowite uwolnienie cen, tymczasem panował sztywny kurs dolara oraz ustalona przez rząd minimalna cena węgla. Ponieważ opłacało się sprzedawać węgiel za granicą z uwagi na sztywny kurs dolara, państwo wprowadziło w odpowiedzi podatek 80% na eksport węgla. Jednak ponieważ wszystkie dodatkowe koszta były już rynkowe, to zamiast wypracować zysk na tak dochodowym sektorze, do dzisiaj do niego dopłacamy. Przykład branży węglowej jasno pokazuje, czym kończą się rządowe regulacje.

Friedman podczas tej wizyty trzeźwo zauważył, że jeśli Polska chce dogonić rozwinięte kraje, to musi robić to, co one robiły gdy były biedne, a nie to, co robią teraz. Wydaje się to całkowicie logiczne, jednak aż po dziś dzień mało kto z obozu rządzącego bierze sobie te słowa do serca i próbuje wcielić je w życie. Podobnie, nikt z rządzących nie wprowadził w życie rady Friedmana, aby nie wspierać dodatkowo zagranicznych inwestorów. Czy fabryka Mercedesa musiała powstać pod warunkiem dania łapówki w postaci 20 milionów Euro? Nie, Mercedes wybudował by ją i tak. Dla prezesa Mercedesa koszta pracy w Polsce i tak są wystarczająco atrakcyjne, o czym nie może powiedzieć 70% Polaków, którzy są zatrudnieni w małych i średnich firmach.

Friedman zachęcał do cięcia podatków zawsze i pod każdym pretekstem, albo i bez niego. 70% polskiego PKB generują małe i średnie firmy, których właściciele co rok słyszą o uproszczeniu systemu podatkowego, zmniejszeniu składki zusowskiej czy korzystniejszym opodatkowaniu pracy. Tego ostatniego paradoksu nie potrafią zrozumieć ci, którzy postulują zwiększenie wielkości zasiłków i wspieranie tych, którzy nie pracują, zamiast nagradzać tych, którym praca nie jest obca. Tymczasem jeśli osoba pracująca zarabia nawet 80% tego co pobierająca zasiłek, to i tak jej się to nie opłaca. Jednak inaczej myśleli politycy, którzy przyznawali zasiłki dla niepracujących żon górników, a następnie wprowadzający system wcześniejszych emerytur. Ustrój polityczny można zmienić z dnia na dzień, ale zobowiązania ekonomiczne już nie.

Minęło już ponad ćwierć wieku od wizyty Friedmana. Kapitalizm, o którym całe życie mówił, miał zapewnić Polakom wolność. Wolność rozumianą jako brak przymusu, a jej granicą miała być taka sama wolność drugiej jednostki. Dopóki granicą będzie rządowa regulacja i socjalistyczna obietnica, wciąż jedynie będziemy się o nią ocierać.

Share this Post: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit RSS Email

Related Posts

Leave a Comment