Czym jest strategia błękitnego oceanu?

Innowacja to jedno z tych słów, które brzmią niezwykle atrakcyjnie, jednak w praktyce okazują się być bardzo trudne a nieraz wręcz nieosiągalne. Powodem takiego stanu rzeczy niekoniecznie jest brak pomysłu czy ograniczona kreatywność. Innowacja wiąże się bowiem z tym, czego jako ludzie bardzo nie lubimy – ryzykiem i koniecznością popełniania błędów. Im więcej popełniamy błędów, tym większa pewność, że wykraczamy poza utarte schematy i zaczynamy wkraczać na nieznane wody. A jak wprowadzać innowację w biznesie? Tutaj z pomocą przychodzi nam jedna z ciekawszych strategii, czyli strategia błękitnego oceanu.

Kilka lat temu dwóch nauczycieli akademickich – W. Chan Kim i Renée Mauborgne – przeanalizowało 108 innowacyjnych usług i produktów wprowadzanych wówczas na rynek. Podzielili je na dwa modele. Pierwszy z nich nazwali czerwonym oceanem. Zgodnie z tym modelem działało 86% badanych firm, a ich całkowity zysk wyniósł 39%. Drugi model to błękitny ocean i przyniósł zysk w wysokości 61%. Czym się one różniły? Czerwony ocean to rynek silnie konkurencyjny, w którym głównym kryterium jest cena. Działanie na tym rynku to ciągłe usprawnienia istniejących procesów, aby być o krok przed konkurencją. Strategia błękitnego oceanu polega na innowacji wartości, czyli zmodyfikowaniu oferty w taki sposób, aby cena i konkurencja przestały być istotne. Czy jest to w ogóle możliwe? Przyjrzyjmy się kilku przykładom.

Wiele lat temu prawie nikt nie latał z Chicago do Detroit, tylko pokonywał ten dystans samochodem. Funkcjonujące wówczas na rynku duże linie lotnicze oferowały wprawdzie loty, jednak ich koszt sięgał nawet tysiąca dolarów. Ponieważ koszt przygotowania dużego samolotu oraz obsługi jest taki sam zarówno w przypadku długiego lotu jak i krótkiego, przez długi czas cena była przeszkodą nie do przeskoczenia. Dopiero w pewnym momencie znalazł się ktoś, kto zaczął myśleć inaczej. Po pierwsze dokonał zakupu o wiele mniejszych samolotów. Ich przygotowanie oraz koszt utrzymania są znacząco niższe. Poza tym może na nich latać każdy pilot, nie tylko wybrana i lepiej opłacana grupa. Ponieważ w ofercie były krótkie loty, zrezygnowano z posiłków podczas lotu i zredukowano ilość załogi. Koniec końców, udało się stworzyć ofertę, w której bilet kosztował 100 dolarów i w ten sposób powstały tanie linie lotnicze.

Jak widać na powyższym przykładzie, strategia błękitnego oceanu nie jest tworzeniem ani szukaniem nowej niszy. Jest ona modyfikacją istniejącej oferty, aby przyciągnąć ludzi, którzy z jakiegoś powodu z niej nie korzystali. Najbardziej znany przykład wykorzystania strategii błękitnego oceanu to Cirque du Soleil. Przez lata cyrk kojarzył się z tanią rozrywką, bardzo jednolitą ofertą oraz wysokimi kosztami utrzymania. Pomysłodawca Cirque du Soleil postanowił stworzyć cyrk w zupełnie innym stylu zgodnie z hasłem „Odkrywajmy cyrk na nowo”. Zrezygnował z mało śmiesznych clownów, drogich i budzących kontrowersję występów zwierząt i skupił się na podniesieniu jakości repertuaru. Cirque du Soleil stał się ambitnym, zaawansowanym wizualnie widowiskiem, dzięki czemu zaczęli przychodzić do niego ludzie, których nie interesowała oferta klasycznego cyrku. Byli również w stanie zapłacić więcej za bilety, dzięki czemu w dwadzieścia lat działalności Cirque du Soleil osiągnął dochody takie same, jak dwie największe firmy cyrkowe w 100 lat.

Pozostaje zadać sobie pytanie, czy strategia błękitnego oceanu nie jest tylko mżonką akademickich wykładowców i czy można ją zastosować w każdej branży? Weźmy jeszcze jeden przykład, tym razem z polskiego podwórka. Gdy właściciel firmy meblowej VOX Piotr Voelkel podjął decyzję o wybudowaniu w Poznaniu biurowca, nie chciał budować kolejnego nudnego budynku. Wynajął jedno z najlepszych na świcie biur projektowych i tak powstał Baltic Tower. Ryzyko było spore, gdyż w porównaniu z klasycznym biurowcem czynsz najmu był wyższy o 1 Euro na metrze. Poza tym nie było gwarancji, że najemcy zdecydują się na wynajem przestrzeni w budynku o tak oryginalnym designie. Jednak okazało się, że znalazły się firmy, które wolą zapłacić więcej za budynek, który łączy w sobie ekologię i nowoczesność, a przy tym pozostaje bardzo prestiżowy i wzmacnia wizerunek każdej firmy, które ma w nim swoją siedzibę. Ten przykład pokazuje, że strategia błękitnego oceanu może nie być możliwa do wprowadzenia wszędzie w książkowej formie, jednak trudno znaleźć branżę, w której nie można by wprowadzić choć odrobinę innowacyjności. Cracovia to nie jedyna firma, która oferuje zakładanie spółek LTD. Ale mało która oferuje również pełną obsługę księgową i jest prowadzona przez Polaka. Poszukaj zatem w swojej branży tego, co może Ci pomóc w znalezieniu innowacji, a być może to będzie właśnie ten brakujący element, który pozwoli Ci wznieść biznes na wyższy poziom.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *