O micie PKB

PKB to z całą pewnością ulubiony wskaźnik polityków. Rządzący zrobią obecnie wszystko, aby tylko móc na kolejnej konferencji pochwalić się kolejnym rekordowym odczytem tego wskaźnika. Gdy jednak zapytamy ludzi na ulicy, czy odczuwają pozytywne efekty rosnącego PKB, odpowiedź nie będzie już tak entuzjastyczna.

W skrócie, PKB mierzy wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych w danym kraju w ciągu roku. Są to konsumpcja, inwestycje, wydatki rządowe oraz eksport netto. Weźmy na tapetę konsumpcję. Pracujemy obecnie najdłużej w całej historii. W efekcie większość ludzi jest przemęczona i przepracowana, co odbija się na zdrowiu. Gdy ktoś choruje, nie ma czasu czekać na odległe wizyty w służbie zdrowia, idzie więc do lekarza prywatnie co napędza PKB. Potem kupuje leki, czym też napędza PKB. Paradoksalnie, im bardziej schorowane społeczeństwo i niewydajny system opieki zdrowotnej, tym większe będzie PKB. Konsumpcja wyznacza również obecny styl życia. W sytuacji dostępnego od ręki kredytu i celowego skracania długości życia produktów ludzie wciąż kupują nowe rzeczy napędzając PKB, chociaż bez wielu z nich mogliby się spokojnie obejść. Pokazuje to, że PKB stymuluje ekonomię, ale niekoniecznie polepsza jakość życia przeciętnego obywatela.

Spójrzmy jeszcze na wydatki rządowe. Kilka lat temu amerykański ekonomista Richard Rahn przeanalizował wpływ wydatków rządowych na wzrost gospodarczy. Wnioski były następujące. Przy zerowych wydatkach w państwach panowała anarchia, walka o władzę, a gospodarka się kurczyła. Sytuacja zmieniała się na lepsze wraz ze wzrostem wydatków na niezbędne elementy funkcjonowania państwa, czyli sądy, wojsko, infrastrukturę czy policję. Jednak gdy udział całkowitych wydatków rządowych przekraczał 17%, sytuacja zmieniała się na niekorzyść. Po przekroczeniu tego progu sektor rządowy przejmował zadania sektora prywatnego, przez co spadała jakość usług i rósł ich koszt. Za tym wszystkim idzie coraz bardziej skomplikowane prawo i wzrost regulacji. Gospodarki państw członkowskich UE są ciągle daleko w tyle za USA, ponieważ za ponad połowę gospodarki odpowiada państwo. Widać ponownie, że wskaźnik PKB może pokazywać fałszywy obraz.

Warto zacząć spoglądać na PKB bardziej krytycznym okiem. Prawdziwy, namacalny dobrobyt wytwarza się poprzez akumulację kapitału, a nie wydawanie pieniędzy na zbędne produkty i usługi. Nie po raz pierwszy i ostatni okazuje się, że to, co wychwalają politycy rzadko kiedy jest tym, czego realnie potrzebują obywatele.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *