Recepta na zniewolenie

Friedrich August von Hayek to postać, której nie trzeba zbytnio przedstawiać. Hayek – jak większość młodych ludzi sympatyzował początkowo z poglądami socjalistycznymi, aby zerwać z nimi raz na zawsze, gdy zgłębił prace austriackich ekonomistów, między innymi Ludwiga von Misesa. Całe życie poświęcił dogłębnemu studiowaniu mechanizmów rządzących wolnym rynkiem. Swoje przemyślenia zawarł w licznych publikacjach, między innymi klasycznej pozycji – „Drodze do zniewolenia”.

„Drodze do zniewolenia” ukazała się na rynku w 1944 roku i nie jest do data przypadkowa. Wiadomo było dla wszystkich, że II Wojna Światowa zmierza ku końcowi, jednak trzeba było zrozumieć, dlaczego tak naprawdę miała miejsce i co należy zrobić, aby się w takiej formie nigdy więcej nie powtórzyła. Jeśli spojrzymy głębiej na wszystkie przyczyny ekonomiczne konfliktu, zrozumiemy z łatwością, ze aspekt ekonomiczny jest nie tyle ważny, co kluczowy. W momencie wydania książki było to tym bardziej aktualne, bo wprawdzie III Rzesza zbliżała się do upadku, ale komunistyczna Rosja i jej państwa satelickie stanowiły realne zagrożenie.

Jak zauważa Hayek, ekonomia jest tylko jedną z dziedzin życia publicznego, ale rzutuje na wszystkie inne. Poparcie idei socjalistycznych wynikało z poczucia niesprawiedliwości, zagubienia i wiary w to, że jeden człowiek i organizacja są w stanie zaprowadzić porządek i sprawiedliwość. To właśnie cecha główna socjalizmu. Podczas gdy liberalizm opiera się na prawach, które można zbadać, socjalizm opiera się na wierze, która nie ma prawa być przedmiotem jakiejkolwiek dyskusji. Jest to wiara w bliżej nie sprecyzowany wyższy cel, interes ogółu czy dziejową sprawiedliwość. Są to hasła pięknie brzmiące, z pewnością bardziej atrakcyjne niż prawo popytu i podaży czy konkurencja. Humanitarne hasła socjalizmu wydają się bliższe, uczciwsze i sprawiedliwsze niż zimne hasła wolnego rynku. Jednak to, co wielu postrzega jako największą wadę wolnego rynku – jego bezduszność i bezosobowość – jest w istocie jego największym atutem.

Wolny rynek to potężna siła, która socjalistom wydaje się być nieuporządkowana, gdyż wykorzystują ją silniejsi kosztem słabych. Nie dostrzegają oni tego, że ta siła podlega prawom i występuje w niej naturalny porządek. Trudno jest przyznać socjalistom, że nawet rynek, na którym działają prywatne monopole jest bardziej przyjazny niż scentralizowany twór, którego są zwolennikami. Dzieje się tak, ponieważ dla wolnego rynku jednostka jest zupełnie obojętna. Pracownik traci pracę nie dlatego, że rynek jest zły, ale kończy się na nią popyt. Jednocześnie istnieje wiele innych możliwości, z których pracownik może skorzystać. Ponieważ na rynek składa się ogromna liczba podmiotów, nikt nigdy nie ma w nim pełni władzy. W systemie centralnie planowanym jednostka traci pracę, ponieważ organ wykonawczy tego chce. Oddanie pełni władzy w ręce jednego organu, choćby o najlepszych intencjach, wcześniej czy później skończy się katastrofą, gdyż jak zauważył Hayek:

„Poza sferą odpowiedzialności jednostkowej nie istnieje ani dobro, ani zło, ani możliwość osiągnięcia zasługi moralnej, ani szansa zademonstrowania swych przekonań przez rezygnację z własnych pragnień na rzecz tego, co uważa się za słuszne. Nasze decyzje posiadają wartość moralną tylko wtedy, gdy sami jesteśmy odpowiedzialni za nasze własne sprawy i gdy mamy swobodę poświęcania ich na rzecz tego, co uważamy słuszne. Nie mamy prawa ani do bezinteresowności czyimś kosztem, ani też nasza bezinteresowność nie jest żadną naszą zasługą, jeśli nie mamy innego wyboru”.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *