Wenezuela – historia upadku. Część 1.

Historie pewnych krajów czyta się ze sporym niedowierzaniem. Cały czas rodzi się pytanie, jak można było tak zmarnować drzemiący w nich potencjał. Takimi przykładami opisywanymi przez mnie na blogu były Kuba oraz RPA. Tym razem przyjrzymy się krajowi, którego upadek możemy obserwować w czasie rzeczywistym. Chodzi oczywiście o Wenezuelę.

Druga połowo XX wieku to złoty czas Wenezueli. Jest to kraj o ogromnym bogactwie naturalnym, który przejawia się przede wszystkim w zasobach ropy naftowej, których Arabia Saudyjska może tylko pozazdrościć. Wenezuela z tamtych lat utrzymywała bardzo dobre stosunki z USA, które dokonywały w tym kraju wielkich inwestycji. W tym czasie powstało ponad 60% dróg i autostrad, których używa się po dziś dzień. Do Wenezueli przybywały ogromne rzesze uchodźców ze zniszczonych wojną krajów – z samej Europy przybyło pół miliona ludzi. Wprowadzono plan mieszkaniowy z minimalnym czynszem oraz plan pełnego zatrudnienia. Dla każdego, kto miał zapał do pracy, Wenezuela była idealnym miejscem do życia. Ciemną stroną Wenezueli były rosnące nierówności społeczne. Dyktatorskie rządy Marcosa Jiméneza dokonywały wprawdzie spektakularnych inwestycji w miastach, jednak pomijały wieś i prowincje, co budziło rosnące niezadowolenie społeczne. Czarę goryczy przelało odwołanie wyborów w 1957 roku, zamiast których ogłoszono tylko plebiscyt poparcia. 1 stycznia 1958 doszło do przewrotu, po którym Jiménez uciekł z kraju.

Po ucieczce Jiméneza nastąpiły dwa wydarzenia, które powinny uzdrowić sytuację w Wenezueli. Po pierwsze, nastąpiły demokratyczne rządy jedności narodowej, a po drugie miał miejsce światowy kryzys paliwowy. Jednak demokratyczne rządy nie uzdrowiły sytuacji na prowincji. To wówczas na obrzeżach ociekającego bogactwem Caracas zaczęły powstawać barrios – dzielnice nędzy. Dwukrotny wzrost cen ropy, jaki nastąpił po kryzysie paliwowym sprawił, że do Wenezueli zaczęła płynąć ogromna rzeka pieniędzy, jednak rządzący nie mieli żadnego sensownego pomysłu, jak je zagospodarować. Na programy społeczne wydano 58 mld dolarów, z czego 30 mld zostało ukradzione. Zrezygnowano z inwestycji w inne gałęzie przemysłu niż paliwowy, licząc na to, że ceny ropy będą wiecznie na historycznych maksimach. Kolejnym błędem było zerwanie aktywnej współpracy gospodarczej z USA. To dało początek klasycznej chorobie holenderskiej.

W 1980 r. cena ropy spadła ze 120 do 37 dolarów. W 1989 r. zadłużenie PKB wyniosło 90%, a inflacja 84%. Rząd Wenezueli zmuszony był skorzystać z planu przygotowanego przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jedno z założeń tego planu to uwolnienie cen, których nagły wzrost doprowadził do zamieszek, w których po raz pierwszy usłyszano o Hugo Chavezie. W 1992 Chavez stanął na czele nieudanego puczu i został zamknięty w więzieniu. Ten charyzmatyczny wojskowy stał się żywą legendą i rzecznikiem uciśnionych. Liczna grupa, którą dotychczas nikt się nie zajął, widziała w Chavezie nadzieję na zmianę. Pod naciskiem społecznym Chavez został wypuszczony i wziął udział w wyborach prezydenckich w 1998 r. Rządy Chaveza i jego następcy opiszę w kolejnym wpisie.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *