Elektryczne szaleństwo

Nie od dzisiaj słyszymy, że samochody spalinowe to samo zło. Raz na czarnej liście są auta benzynowe, raz diesle. Proekologiczna narracja daje nam jasną alternatywę. Lekiem na całe zło są samochody elektryczne. Jeśli na taki samochód się zdecydujesz, w wielu krajach państwo do takiego zakupu nawet dopłaci. No właśnie, znów ten temat dopłat.

Z jakiegoś powodu doping nie jest legalny. Sportowiec, który go zażywa może zostać za to surowo ukarany. Z dopłatami jest podobnie jak z dopingiem. W sztuczny sposób ktoś zyskuje przewagę. Dziwnym trafem, gdy okres dopłat się kończy, spada zainteresowanie daną usługą. Tak właśnie było w tych krajach, gdzie zaprzestano dopłat do aut elektrycznych. Gdy do głosu dochodzi zwykłe prawo popytu i podaży, sprzedaż aut elektrycznych drastycznie spada.

Polski rząd nie chce być gorszy i rozważa wprowadzenie systemu dopłat do aut elektrycznych. Ponadto powołał do życia program, który ma na celu zbudowanie polskiego auta elektrycznego. Gdyby tego było mało, ma to być w 100% polski projekt, więc potrwa on wiele lat. Nieważne, że taniej i efektywniej byłoby skorzystać z istniejących rozwiązań. Ważne, że do kolekcji przełomowych projektów, których rynek tak naprawdę nigdy nie potrzebował, dołączymy kolejny.

Rządy i działacze ekologiczni wiedzą po prostu, że ludzie nie są na tyle głupi, aby uwierzyć w to, że zamiana silnika spalinowego na elektryczny rozwiąże problemu z emisją CO2. Te auta nie są ekologiczne w produkcji, wzrośnie pobór prądu i pojawi się problem składowania zużytych akumulatorów. Dopóki jednak będzie się mówić tylko o dobrych stronach i sztucznie pompować pieniądze w ten rynek, można liczyć na to, że ludzie o tym zapomną.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *