Historia upadku Grecji

Piękne plaże, dobra kuchnia i życzliwi ludzie to pierwsze skojarzenia jakie mamy gdy usłyszymy słowo Grecja. Część osób skojarzy ją również z ogromnym kryzysem finansowym, który odbił się głośną czkawką całej Unii Europejskiej. A jak w ogóle do tego doszło?

Dzięki klęsce komunistów w greckiej wojnie domowej nowy rząd mógł liczyć na pomoc w ramach Planu Marschalla. Dzięki niemu lata 60 – te były złotymi latami dla greckiej gospodarki. Kolejka zagranicznych inwestorów i dynamiczny rozwój turystyki były podstawą ówczesnego boomu gospodarczego, którego symbolem stał się majątek Arystotelesa Onasisa. Gdy w 1981 roku Grecja weszła do Unii, rozpoczęła się seria chybionych inwestycji, w ramach których za unijne pieniądze finansowano nierentowne państwowe firmy. Dopóki jednak gospodarka rosła, dało się to ukryć. Problemy zaczęły się, gdy do władzy doszedł Andreas Papandreu, który rozpoczął festiwal rozdawnictwa obywatelskich przywilejów. Wkrótce wydatki budżetowe były o 12% wyższe niż dochody. Niemniej przy wciąż rosnącej gospodarce z dziurą budżetową dało się żyć. Problem pojawił się w 1999 roku.

Grecja chciała oczywiście wejść do strefy Euro, jednak jej zadłużenie wynosiło wtedy aż 97% PKB, co skutecznie ją wykluczało, gdyż próg wejścia wynosił 60%. Ponieważ redukcja przywilejów nie wchodziła w grę, na pomoc przyszli inwestorzy z amerykańskiego Goldman Sachs. Ten moloch inwestycyjny udzielił rządowi greckiemu wielkiej pożyczki, która pomogła im utrzymać obywatelskie przywileje i wejść do strefy Euro w 2001 roku. Do 2008 roku gospodarka grecka zwiększyła się blisko trzykrotnie, co dawało rządzącym nadzieję na spłatę zadłużenia w ciągu 10 lat. Niestety wtedy przyszedł kryzys finansowy. Drastyczny spadek w wymianie handlowej i turystyce sprawił, że grecka giełda spadła o 65%. Proporcjonalnie do spadku gospodarki rósł dług publiczny i Unia Europejska zorientowała się, że ma wielki problem. Do 2015 roku Unia wciąż pomagała Grecji w spłacie długu, jednak jej cierpliwość się skończyła. Mimo znalezienia porozumienia z wierzycielami grecka gospodarka skurczyła się o połowę, a 1/3 bogatego niegdyś społeczeństwa żyje dzisiaj na progu ubóstwa.

Można by powiedzieć, że każdy może popełnić błąd, jednak w przypadku Grecji chodzi o coś więcej. Grecja nie jest pierwszym państwem, które uwierzyło w mit wiecznego wzrostu. Do tego towarzyszyło ma bezsensowne socjalne rozdawnictwo, czego przykładem niech będzie dofinansowywanie pensji pracowników, którzy musieli w pracy wchodzić po schodach. Mając pętlę zadłużenia na szyi urządzili jedne z najdroższych w historii igrzysk olimpijskich. Jak widać, zasada jesteśmy za duzi aby upaść, obejmuje nie tylko firmy, ale i całe państwa.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *