O co chodzi z tymi podatkami?

O co chodzi z tymi podatkami?

Jakiś czas temu mój kolega opowiadał o tym, jak zakładał spółkę w Niemczech. Był umówiony z urzędnikiem na poniedziałek. Gdy przyjechał, czekała na niego kawa w specjalnie przygotowanym pokoju. Urzędnik skwapliwie wypisywał wszystkie niezbędne dokumenty, co jakiś czas prosząc o niezbędne informacje. Gdy wszystko zbliżało się do końca, kolega zapytał, czy to zawsze tak wygląda. Urzędnik spojrzał na niego i powiedział z powagą: „W końcu to pan mi płaci”.

Zachodni sąsiad a my

W Niemczech ponad 70% dochodu narodowego jest wytwarzane przez małe i średnie firmy, więc takie traktowanie nie dziwi. Kłopot w Polsce polega na tym, że polscy mali i średni przedsiębiorcy również generują 70% dochodu narodowego i w efekcie są najlepiej wypłacalną grupą podatkową w kraju. Niestety podejście urzędnicze jest skrajnie różne niż w przypadku naszego zachodniego sąsiada.

Chory układ

Układ przedsiębiorcy z urzędnikiem przypomina małżeństwo, w którym mąż wymaga od żony bezwzględnego posłuszeństwa, nie dając niczego w zamian i pozwalając sobie na wszystko. Jak inaczej nazwać sytuację, w której urzędnik może popełnić dowolny błąd i uniknąć odpowiedzialności, podczas gdy przedsiębiorca przypomina sapera, który może pomylić się tylko raz? Zapowiedzi rządu o zmianach w sposobie podejścia do błędów przedsiębiorcy brzmią dobrze, ale po pierwsze powinny być standardem od kilkunastu lat, po drugie, trzeba je jeszcze wprowadzić w życie. Nowa Pani Premier obiecuje młodym przedsiębiorcom asystenta podatkowego, ale czy nie lepiej zacząć od góry?

Przedszkole w wykonaniu dorosłych

Tak naprawdę cały problem tkwi w zupełnie innym miejscu. Urzędnik ma za zadanie przynieść jak najwięcej pieniędzy z wpływów podatkowych. Nie jest istotna jego motywacja, metody i konsekwencje jego działań wobec przedsiębiorcy. Urzędnik nie idzie przedsiębiorcy na rękę, bo naczelnik nie pozwala. Naczelnik nie pozwala, bo nie ma przyzwolenia ze strony ministra. Minister odwołuje się do premiera, który stwierdza, że wie, o co chodzi, ale Unia nie pozwala na zmiany w systemie podatkowym, co swoją drogą nie jest prawdą.
W efekcie powstaje szkolny mechanizm w stylu „on mnie zaczął”. Każdy wie, że nie zachowuje się właściwie, ale i tak szuka winy poza sobą. Dlaczego konsekwencji ma nie ponieść ten, który nie ma żadnych praw, czyli przedsiębiorca?

Złoty klient?

Jak zachowalibyście się, gdybyście byli świetnym klientem? Takim, który generuje 70% przychodów ze sprzedaży, a bylibyście traktowani źle na każdym kroku. Wcześniej czy później udalibyście się do konkurencji, czyż nie? W tej chwili polski urzędnik nie ma już monopolu na przedsiębiorcę. Jest wiele miejsc, gdzie można rozpocząć działalność w ludzkich warunkach, takich jak te opisane na początku artykułu. Ale to już ty sam musisz zadecydować.

Share this Post: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit RSS Email

Related Posts

Comments are closed.