Dlaczego politycy nigdy nie zostawią wolnego rynku w spokoju

Wolny rynek. Wydawać by się mogło, że te dwa słowa idą ze sobą w parze. Mianowicie – rynek ma prawo dobrze funkcjonować tylko wtedy, gdy pozostawi się mu odpowiednią dawkę swobody, aby mógł dokonywać samoregulacji. Na dobrą sprawę o tym od dziesiątek lat trąbią wszyscy uznani ekonomiści, od Hayeka przez von Misesa po Friedmana. Jednak to nie jest to, czego chcą politycy.

Od niepamiętnych dziejów politycy mają swoje pomysły na gospodarkę. Nieraz łechczą w ten sposób swoją próżność – w końcu który polityk nie chciałby mieć zakładów noszących jego imię? Politycy doskonale wiedzą, że muszą mieć wymierne efekty swoich działań. Gdyby minister gospodarki stwierdził, iż rząd wstrzymuje się od jakichkolwiek działań, ponieważ wszystkie wskaźniki gospodarcze są dobre, a interwencja rządu przyniosłaby negatywne skutki, mógłby tym samym składać dymisję.

W świecie korporacyjnym nazywa się to visibility. Nawet jeśli twój dział będzie przynosił korzyści ekonomiczne, ale twoje działania nie będą widoczne – nie masz szans na awans. Robi się więc mnóstwo nieistotnych zestawień, akcji i działań, aby tylko inni widzieli, że coś konkretnego na pewno robisz. Partie polityczne działają dokładnie na tej samej zasadzie. Przeciętny obywatel nie ma pojęcia ile wynosi PKB czy zadłużenie kraju, w którym mieszka. Ale będzie pamiętał, że rząd podniósł płacę minimalną i dał nowy zasiłek. Smutne ale prawdziwe.

Wydawać by się mogło, że przy obecnym przepływie informacji ludzie powinni być już wystarczająco świadomi, aby wiedzieli, że kiedyś przyjdzie nam za to zapłacić. Jednak spora część ludzi jest zbyt zajęta codziennym życiem, aby choć przez chwilę się nad tym zastanowić. Są i tacy, którzy myślą, że skoro programy socjalne tak dobrze działają w Skandynawii to muszą działać i u nas. Zapominają jednak, że Skandynawia zbudowała swoje bogactwo w czasach, gdy Polski nie było na mapie Europy, czyli w XIX wieku. Ich stać na programy socjalne, o czym świadczą ich horrendalne podatki.

Co w tej sytuacji robi rząd? Rząd jest świadomy, że rozdawnictwo nigdy się nie skończy. Jeśli dało się coś ludziom w 2018 roku to trzeba też coś dać w kolejnym. Będzie więc trzynasta wypłata dla emerytów itd. itp. Już w tej chwili podatki zebrane od osób znajdujących się w pierwszym progu podatkowym idą w całości na funkcjonowanie programu 500+. Podatki można zwiększać tylko do momentu, gdy nie zacznie działać krzywa Laffera. Czy jednak rząd jest świadomy, że w którymś momencie nie będzie już z czego zabrać? Tego się nie dowiemy. Wiemy tylko, że w 2017 r. więcej od Polski na wydatki socjalne wydały tylko Finlandia, Francja, Włochy i Grecja. Choć dla rządzących może to być powód do dumy, dla nas powinien to być powód do obaw.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *