W obronie wolnego rynku

Wiele słyszy się o tym, że zmierzamy do katastrofy. Nieodwracalne zmiany klimatu, rosnące dysproporcje w zarobkach, plaga depresji w krajach rozwiniętych, niewolnicza praca w Azji to tylko wybrane tematy, które składają się na wizję nowego okrutnego świata, który kształtowany jest przez bezosobowe wszechpotężne korporacje. Czy jednak jest tak naprawdę?

Wizje rychłego końca świata i jego bliskiego upadku towarzyszyły ludzkości od samego początku. Możemy o nich poczytać w najstarszych księgach. Skupianie się na negatywnych aspektach współczesnego świata sprawia jednak, że łatwo pominąć wiele innych faktów. Czasy, w których żyjemy to czasy największego dobrobytu w historii ludzkości, co jest szczególnie widoczne w Polsce.

Średnia życia kobiet zwiększyła się o 7 lat, a mężczyzn o 8 lat. Chociaż słyszy się o nierównościach majątkowych, to od 1999 roku liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie, czyli za mniej niż 2 dolary dziennie, spadła z 2 miliardów do 750 milionów. Na całym świecie rośnie liczba osób z wyższym wykształceniem, a o ile nie mamy do czynienia z rejonami zagrożonymi działaniami wojennymi, to 90% dzieci ma dostęp do edukacji. Śmiertelność w wyniku klęsk żywiołowych spadła o blisko 90%, a straty jakie przynoszą nie rosną w sposób znaczący.

Te wybrane fakty pokazują pozytywną stronę zmian, do jakich doszło w ostatnich kilkunastu latach. Owszem, na świecie dalej są wojny, jednak nie są to krwawe wojny światowe. Mamy zanieczyszczenia, ale również wymyślane są sposoby aby sobie z nim radzić. Jakkolwiek patrzeć na koszty, nagroda, jaką jest współczesny świat i tak była tego warta. Mamy świat, w którym żyje się lepiej, świat większych szans, w którym dominują demokracje a nie dyktatury. Wszystko to zawdzięczamy w największej mierze nie politykom, ale właśnie wolnemu rynkowi.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *